© Paweł Żak / www.pawelzak.com

Martwa natura to jego działka. Paweł Żak opowiada o swojej interesującej twórczości

Paweł Żak jest nietuzinkowym twórcą, który znajduje spełnienie w malarskim ujmowaniu martwej natury. Jego wybranym medium, za sprawą którego rozmawia z odbiorcami, jest czysta fotografia. Poznajcie jego podejście do sztuki obrazowania świata oraz wachlarz emocji, który prezentuje.

Czym jest dla Ciebie fotografia?

Fotografia jest moim narzędziem wypowiedzi artystycznej. Stała się nim po długich latach poznawania jej, traktowania przede wszystkim jako narzędzia służącego dokumentacji. Ten wspaniały wynalazek pozwala zatrzymać chwilę czy przenosić widoki oraz doświadczenia z jednego miejsca w zupełnie inne. Na początku w ogóle nie dostrzegałem, że to medium, które może być wolne od przynależności do rzeczywistości. Po latach doświadczeń odkryłem, że rzeczywistość mogę stwarzać na chwilę, tylko po to, żeby ją zarejestrować. Pracuję, myśląc wyłącznie obrazem i tym, jak on w ostatecznej wersji wygląda. W ten sposób powstają fotografie, obrazy, grafiki –możemy nazywać je dowolnie. Dla mnie istotne jest to, że całkowicie poddają się mojej woli w odróżnieniu od rzeczywistości, którą obserwuję za oknem studia.

Masz bardzo konkretną definicję tego, czym jest dla Ciebie fotografia.
Jesteś związany z fotografią kreacyjną od lat, ale żeby zmienić postrzeganie, musiało minąć trochę czasu.

Konkretną, ale zastrzegam, że jest to moja definicja, która też dotyczy tego, co jest w fotografii najważniejszym dla mnie obszarem. Oczywiście dzielę też fotografię ze zdecydowanie szerszą grupą użytkowników tego medium, dokumentując zdarzenia, bliskich, podróże. Ale ta część moich działań jest obok definicji, którą przytoczyłem.

Czy próbowałeś innych sposobów wypowiedzi artystycznej? W innych mediach możliwość konstrukcji rzeczywistości jest łatwiejsza niż w fotografii, gdzie jednak posługujemy się nadal materią zastaną.

Próbowałem malarstwa i rysunku. Byłem młodzieńcem z wyobrażeniem, że chciałbym się zajmować sztuką. Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to było malarstwo, myślałem też o rzeźbie, ale tu akurat na myśleniu się zakończyło. Moje próby z udziałem ołówka czy pędzla były po prostu zupełnie nieudane. Nie radziłem sobie w obszarze przeniesienia obrazu z wyobraźni na papier i płótno. Mój nauczyciel rysunku powiedział: Masz fajne pomysły, ale iskry w prowadzeniu ręki, iskry, która jest wymagana – niestety nie. Byłem wtedy po pierwszych przygodach z aparatem i przy okazji pokazałem mu kilka przykładowych fotografii. „Tu jest Twoje narzędzie” – powiedział.

Zobacz również: Polska z drona jest nie do poznania

Jak możemy się przekonać, posłuchałeś go.

Tak, uznałem, że malarzem czy grafikiem po prostu nie będę z powodu niezręczności manualnej, jeżeli mogę to tak nazwać. Ale w fotografii udało mi się znaleźć obszar, który wychodził poza dokumentację. Pozwalał mi na inscenizowanie, kreowanie i uwolnienie się od rzeczywistości widzianej wprost.

Bardzo precyzyjnie planujesz to uwolnienie się od rzeczywistości.

Widać to zwłaszcza w ostatniej serii martwych natur. Wszystkie zdjęcia są rozrysowywane. Ostatnie doprecyzowanie odbywa się, gdy obraz jest na matówce. To tam decyduję, co, w jakiej ilości i gdzie będzie się dokładnie znajdowało. Wynika to też z tego, że na rysunku trudno jest przewidzieć jasność, wielkość konkretnego przedmiotu, który znajdę do danej fotografii – słonecznik słonecznikowi nie jest równy. Mam pewne wyobrażenie, ale dopiero jak konkretny słonecznik pojawi się przed moją matówką, mogę zareagować kompozycją, żeby uzyskać dokładnie to, co chcę.

W serii martwych natur, którą można oglądać w Leica 6×7 Gallery Warszawa, znajduje się wiele nawiązań do malarstwa.

Zdecydowanie tak! Te zdjęcia są swego rodzaju spełnieniem marzeń: w końcu kiedyś chciałem zostać malarzem. To jest także efekt mojej fascynacji malarstwem, które oglądam, chłonę, smakuję. Ta pasja przekłada się na serię dość bezpośrednio, poczynając chociażby od klasycznego malarskiego tematu, jakim jest martwa natura. W jakiejś mierze znajdziemy także tradycyjne sposoby myślenia o obrazie. Od Holendrów, jeśli mogę tak powiedzieć, wziąłem niesłychaną precyzję odtworzenia detali. Z dalekiego wschodu – minimalizm, który nie jest minimalizmem konceptualnym, tylko raczej odbiciem fascynacji sztuką japońską.

Wspomniałeś Holendrów. W przypadku ich martwych natur istotne było nie tylko odwzorowanie detalu, ale także ukryte znacznie przedmiotów. Każdy z elementów był metaforą i miał znaczenie w kontekście całości kompozycji. Co u Ciebie znaczy detal w kompozycjach minimalistycznych?

Zgodnie z tradycją martwych natur chciałem, aby przekaz nie był czytany wprost. Biały obrus, to nie jest studyjna biel, tylko biel, która znaczy. Stół stoi w nieokreślonej przestrzeni – nie jest to kościół, ale może być. Może to być także domowy salon ze stołem nakrytym i oczekującym na gości. Te sferę, nazwijmy ją umownie – sacrum, zderzam z różnymi przedmiotami po to, aby wytworzyć swoiste napięcie. Relacja pomiędzy tymi trzema elementami musi spowodować nowe odczytanie obiektu, na tę jedną chwilę, w obrębie tego jednego obrazu. Istotne dla mnie było to, żeby obraz nie dał się odczytać wyłącznie w sferze materialnej oraz żeby nie był zbyt oczywisty. Takie zdjęcia również powstawały, ale nie ujrzały światła dziennego. Jeżeli byłem w stanie opisać zdjęcie w taki sposób, że opis stawał się ekwiwalentem obrazu, to przestawałem nad nim pracować. Bardzo chciałem uniknąć sytuacji, w której przybijam gwoździem punctum w obrazie. Zależało mi na tym, aby widz miał swobodę w interpretacji.

Zastanawia mnie też tło prac, a właściwie jego kolor. Skąd pomysł na beż i ten brąz, który również w pewnym stopniu nawiązuje do holenderskich mistrzów.

Nie był to prosty wybór. W dolnej części kadru dominuje biel i szarości, które sprawiają wrażenie zimnych, stąd poszukiwałem koloru, który zrównoważy obraz. Chciałem uniknąć sytuacji, w której będziemy mieli wrażenie obcowania z czymś zimnym i klinicznym. Beż sugeruje ciepłe światło, chociaż na zdjęciach ciepłego światła nie ma. Dodatkowo jest to kolor, z którym można spotkać się we wnętrzach sakralnych i domowych. Świetnie także współgra z czerwieniami, zieleniami i innymi odcieniami, które pojawiają się na obrazach z tej serii.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Do stworzenia tego abstarkcyjnego filmu potrzebne były 32 iPhone'y XR 146 stron zdjęć i tekstów o fotografii, czyli nowy numer PokochajFotografie.pl Niesamowicie rzadki biały renifer ujęty na zdjęciach Najlepsze brody i wąsy w serii portretów Grega Andersona 40 000 klatek i ponad 900 godzin rozkwitania pięknych kwiatów Erez Marom fotografuje goryle na skraju wyginięcia. Jego zdjęcia wyciskają łzy Balerina Darian Volkowa jest "dusza zamkniętą w stopach" 365 portretów w 365 dni. Projekt fotograficzny Tomasza Janusza Szeremety Nie każdy, kto ma lustrzankę, robi dobre zdjęcia [galeria] Zdjęcie w zdjęciu, czyli 2 lata w poszukiwaniu scen z filmów i seriali Tak wyglądają bańki mydlane z bardzo, bardzo bliska Zobacz, jak wygląda jedno z najbardziej znanych laboratoriów od środka

Popularne w tym tygodniu:

Wyczucie chwili i dobry humor. Na tym polega fotografia uliczna Anthimosa Ntagasa Znamy nazwiska nominowanych do World Press Photo 2020. Jest wśród nich Tomek Kaczor Filmowiec ukazał ruch gwiazd w zapierającym dech w piersi filmie poklatkowym Znalazł szklane negatywy z kotami sprzed 120 lat i zrobił piękne cyjanotypy Kuba Konwent podbija Jordanię. Były spadochrony, zdjęcia i… pociski! Najlepsze zdjęcia krajobrazowe w konkursie Landscape Photo of the Year 2019 International Landscape Photographer of the Year 2019 – wyniki konkursu Underwater Photogrpher of the Year 2020 – najlepsze zdjęcia podwodne Najlepsze zdjęcia z porodu: Birth Photography Image Competition 2020 Jak robić dobre zdjęcia na Instagrama? Chris Hernandez zna się na tym doskonale Wymarzone miejsca na sesję zdjęciową - czy istnieją? WPO ściągnęło materiał o protestujacych z Hongkongu ze strony SWPA 2020